O człowieku, który dał radę

Nie był niemową, ale żadnego słowa nie pozostawił potomnym. Działał i był taki, że nie potrzebował niczego ubierać w słowa. Był wystarczająco czytelny bez słów.  Dzisiaj takich kozaków już nie ma.

Zakochany w najpiękniejszej dziewczynie po tej stronie Nieba. Doprowadził do zaślubin, już odliczał dni, kiedy Ona wejdzie pod jego dach. Myślał, jak piękne dzieci mu urodzi. Może będzie syn…? Tak, syn! Dziedzic. Krew z krwi, piękny i szlachetny po mamie.

A tu figa. Ukochana urodzi Syna, tylko nie jemu, ale Bogu. Nie, nie powinien odchodzić i szukać sobie innej. Ma się opiekować i nią i Dzieckiem. Jakby nigdy nic.

Co powiedział? Nic. Co zrobił? Dał radę.

4422505109_e4011d47e0_o

Kiedy Dziecko już przyszło na świat, po wielu perypetiach, różnorakich problemach, kłopotach i podróżach, nasz bohater poszedł spać. Nie pospał długo. Ze snu zbudził go Anioł i ostrzegł przed Herodem, każąc zabierać Matkę i Dziecko i uciekać. Bagatela – do Egiptu.

„Nie no, spoko. Boże, trzeba przyznać, że ogarniasz temat, jak Ty wymyślisz plan, to nie ma bata. Ledwo tu dotarliśmy, zamieszkaliśmy w stajni, bo nikt tu na nas nie czekał i nic tu nie przygotowałeś. Jestem żonaty, a śpię sam. Nie mamy nic, ledwie jednego, zapchlonego osła. Maria jest w połogu, Dziecko jest niemowlęciem, a ja teraz mam zabierać ich i jechać do Egiptu. I to już, teraz, w środku nocy! Ty myślisz, że co ja jestem?! To Twój Syn, to się opiekuj. Co ja mogę? Mojżesz 40 lat z naszymi pradziadami się po tej drodze tułał, a ja mam z kobietą i dzieckiem, tuż po porodzie, najlepiej w tydzień… Na jednym ośle!!  To są jakieś żarty, prawda?”

Powiedział tak? Nie. Co zrobił? Dał radę.

Po prostu wstał i zrobił to. Jak trzeba, to trzeba. I ani przez chwilę Maryja nie czuła się zagrożona. Bo miała jego. Józefa. Faceta, który potrafił się poświęcić bez reszty i choćby przez moment nie zwątpił w Boga. Dlatego Bóg nigdy nie zwątpił w Niego.

Dzisiaj takich kozaków już nie ma.

Reklamy